Recencja rejestratora jazdy DOD LS370/470W

W pierwszym kwartale 2016 roku do oferty polskich dystrybutorów marki DOD trafiły nowe modele rejestratorów jazdy z serii LS370W i LS470W, stanowiące kolejną generację po niezwykle popularnej serii LS360/460W. Nowa linia modeli tajwańskiego producenta została poszerzona także o modele z „plusem”, tj. LS370W+ oraz LS470W+. Zapraszam na podsumowanie nowości i zmian, które znajdziecie w nowych DOD’ach.

Co nowego?
W dużym skrócie, o ile modele LS370/470W to w prostej linii następcy LS360/460W, które nawet kształtem oraz gabarytami przypominają starsze modele, tak wersje z „plusem” to nieco zmodyfikowane wersje z powiększoną obudową dostosowaną do montażu filtra polaryzacyjnego CPL na obiektywie. Tutaj zwracam uwagę, że modele „+” gabarytowo są zauważalnie większe i cięższe, i na pewno nie można ich zaliczyć do kategorii małych i dyskretnych kamer samochodowych. Z drugiej strony większa obudowa pozwoliła na zastosowanie wygodniejszego i bardziej czytelnego wyświetlacza LCD oraz wbudowanego akumulatora o zwiększonej pojemności, choć akumulator w rejestratorach jazdy jest raczej sprawą drugorzędną.Najważniejsze różnice pomiędzy poszczególnymi modelami starej i nowej linii produktowej DOD przedstawia tabelka:

Pod względem funkcjonalnym, tj. sposobu obsługi, układu przycisków sterujących czy wyglądu menu z ustawieniami nowe modele są w zasadzie identyczne z poprzednimi, więc osoby decydujące się na „upgrade” swojej kamery DOD na pewno będą czuły się z nowymi modelami jak w domu.

Optyka

Rejestratory marki DOD zyskały nieskazitelną nieomalże reputację w głównej mierze dzięki zastosowaniu wysokiej klasy komponentów optycznych, a więc dobrej i czułej matrycy, a także jasnego obiektywu wykonanego z kilku warstw szkła. To oczywiście przekłada się na świetną jakość nagrań video, zwłaszcza po zmierzchu. Jednakże w nowych modelach poprzeczka zostaje podniesiona jeszcze wyżej. Choć zasadniczo rewolucji tutaj nie znajdziemy, na pewno na uwagę zasługuje fakt aż czterokrotnego podniesienia czułości ISO z i tak już bardzo wysokiego jak na tego typu kamerę poziomu 3200 do aż 12800. Ktoś powie „ale jak to?! będą straszne szumy!”. Zgoda, obawy w pełni uzasadnione, jednak w mojej ocenie kompensacja szumów działa nader dobrze i w rzeczywistości nie stanowią istotnego problemu.
Poniżej klatka z nagrania wykorzystującego ISO 12800, nie takie ziarno straszne jak je malują. 😉
Reasumując, podniesienie czułości ISO sprawia, że nowe DOD’y widzą jeszcze lepiej w ciemności. Różnica jest najlepiej zauważalna podczas wieczornej jazdy poza miastem, gdzie jedynym źródłem światła są reflektory pojazdu, którym się poruszamy.Bezpośrednie porównanie LS460W vs LS470W z kanału TVPizdys (polecam), zwróćcie uwagę na różnice widoczne od 2m18s:

Zapraszam także do obejrzenia kilku przykładowych nagrań z nowych kamer DOD. W zasadzie nie ma większej różnicy z którego konkretnie modelu pochodzi dany film, bowiem optyka we wszystkich czterech nowych kamerach jest identyczna, a różnice tkwią w płaszczyźnie funkcjonalnej.

Pełna playlista z nagraniami z LS370/470W:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLWb1jIrvNpnaTou4ZNkBP7GoxNJqqnCruOczywiście zwracam uwagę na pogorszoną jakość video w YouTube, dlatego poniżej linkuję także surowe pliki MOV do pobrania.

Filtr polaryzacyjny CPL

Ważną nowością w ofercie DOD jest dołączanie filtrów polaryzacyjnych CPL do zestawów podstawowych, choć dotyczy tylko tylko wersji z „plusem”, tj. LS370W+ oraz LS470W+. Brak możliwości montażu filtra CPL (oczywiście nie licząc jakichś chałupniczych samoróbek, które wyguglacie na rozmaitych forach) był mi kilkukrotnie sygnalizowany jako istotna wada rejestratorów DOD, więc na pewno ta nowość będzie przez niektórych powitana z dużym entuzjazmem. O zaletach i wadach filtrów polaryzacyjnych już kiedyś pisałem na blogu, w każdym razie zawsze należy brać pod uwagę fakt, że filtr redukuje ilość światła docierającego do soczewki oraz matrycy, a co za tym idzie nagrania nocne z założonym filtrem będą zauważalnie ciemniejsze. Innymi słowy, założenie filtra CPL w celu zredukowania odbić w szybie oznaczało kompromis w postaci nieco pogorszonej jakości nagrań po zmroku.No właśnie, „oznaczało”. W przypadku nowych DOD’ów ten problem jest w znacznej mierze zredukowany dzięki wysokiej czułości ISO, która w pewnym sensie kompensuje światło „zabierane” przez filtr CPL. Reasumując, kombinacja dobrej optyki, wysokiej czułości przetwornika, niezłej redukcji szumów oraz filtra polaryzacyjnego to moim zdaniem strzał w dziesiątkę, który zadowoli koneserów jazdy nocnej.

Nie ma jednak róży bez kolców, tak jak wspomniałem wyżej modele z „plusem” zawierające filtr CPL w zestawie są gabarytowo relatywnie duże i ciężkie względem wersji bez „plusa”, co warto wziąć pod uwagę jeśli szukamy czegoś w miarę dyskretnego w montażu.

Tryb parkingowy

Kolejna nowość w nowych modelach DOD to zautomatyzowany tryb parkingowy z detekcją ruchu. O trybie parkingowym też już kiedyś pisałem na przykładzie kamer marki Vicovation, wprowadzony do nowych DOD’ów tryb działa na tej samej zasadzie.

W skrócie: po aktywacji trybu parkingowego rejestrator samoczynnie na podstawie wskazań czujnika przeciążeń (G-Sensora) wykryje moment zaparkowania pojazdu i po ok. 10 minutach automatycznie przełączy się w tryb detekcji ruchu. Po ponownym ruszeniu z miejsca postoju, kamera znów automatycznie przełączy się w tryb nagrywania ciągłego w pętli. Czyli w zasadzie nie trzeba ruszać kamery czy zmieniać jakichkolwiek opcji, aby kamera zawsze nagrywała video we właściwym trybie. Warunek: podłączone na stałe zasilanie zewnętrzne do kamery, także (a raczej przede wszystkim) po wyłączeniu silnika. Wada? Detekcja ruchu działa bez buforowania, a więc po wykryciu ruchu nagrywanie załącza się z niewielkim opóźnieniem. W konkurencyjnych kamerach, np. Vicovation czy Mio, detekcja ruchu działa z buforowaniem, dzięki czemu na nagraniu można zobaczyć co działo się na kilka sekund przed faktycznym zdarzeniem, które wyzwoliło nagranie video.

Odbiornik GPS 10 Hz

Zastosowanie odbiornika GPS nie jest oczywiście żadną nowością, niemniej warto zwrócić uwagę, że w serii LS470W(+) zastosowano moduł o częstotliwości 10 Hz w miejsce i tak już relatywnie szybkiego modułu 5-hertzowego zastosowanego w LS460W. Co to oznacza? Odczyt pozycji GPS 10 razy na sekundę, a więc bardziej precyzyjny pomiar lokalizacji i bieżącej prędkości. Dodatkową funkcją, którą przedstawiałem wcześniej przy okazji recenzowania kamery DOD SP1 Champion, jest analiza ścieżki przedstawiająca proste statystyki z trasy przed wyłączeniem kamery.

Ciekawostką jest fakt, że w modelu LS370W(+) zrezygnowano z gniazda umożliwiającego podłączenie zewnętrznego modułu GPS (taką opcję miał model LS360W), niemniej zważywszy cenę detaliczną takiego modułu, kupowanie osobno kamery i zewnętrznego modułu w zasadzie nie miało nigdy sensu, bo w podobnej cenie można było nabyć LS460W z GPS’em zintegrowanym.

Obsługa kart pamięci 64GB

Poprzednie modele marki DOD radziły sobie nieźle z kartami pamięci o pojemności 64GB, choć wymagały formatowania do FAT32 w komputerze przed włożeniem ich do rejestratora. W modelach z serii LS370/470W sytuacja jest analogiczna, z tym że już sama kamera bezpośrednio radzi sobie z poprawnym sformatowaniem karty, więc ingerencja komputera jest niepotrzebna. Po włożeniu karty 64GB proszę nie zrażać się komunikatem o „Braku karty”, ale po prostu wejść do menu i sformatować kartę. O tak:
Dodam jeszcze, że kompresja materiału video w nowych modelach się nie zmieniła, więc na kartach pamięci o pojemności 64GB również zmieści się łącznie ok. 8 godzin materiału video w rozdzielczości 1080p30.

Podsumowanie

Nowe modele rejestratorów jazdy marki DOD względem swoich poprzedników wprowadzają szereg nowości i udoskonaleń, choć na pewno żadna z nowości nie stanowi jakiejś wyjątkowej rewolucji. DOD kontynuuje dobrą passę w zakresie jakości optyki, a czterokrotne zwiększenie czułości ISO pozwala mi zachować opinię o DOD’ach jako najlepszych na ten moment rejestratorach jazdy na rynku pod względem jakości nagrywanego obrazu video, zwłaszcza w nocy. Na pewno dużym plusem jest tryb parkingowy, którego zdecydowanie brakowało mi w starszych modelach, choć szkoda, że bez buforowania detekcji ruchu. Na koniec filtr polaryzacyjny w zestawie – przy optyce na taki wysokim poziomie zakładając filtr CPL wreszcie nie musimy godzić się na kompromis w postaci pogorszonej jakości nagrań nocnych. Ale tu znów „ale”, bowiem szkoda, że modele z filtrem, tj. DOD LS370/470W+ są zauważalnie większe/cięższe od ich odpowiedników bez dołączonego filtra CPL w zestawie.
Reasumując, w mojej ocenie najnowsze flagowe modele tajwańskiej firmy DOD-Tech stanowią udaną ewolucję względem swych poprzedników i choć można dyskutować czy ta ewolucja nie jest odrobinę zbyt konserwatywna zważywszy różnice w poziomach cenowych pomiędzy nową a starą serią (na dzień pisania tego artykułu), tak uważam, że nowe modele tej marki wciąż pozostają w absolutnie pierwszej lidze rejestratorów jazdy i śmiało je polecam osobom poszukującym wysokiej jakości, markowego rejestratora jazdy oferującego bezkompromisową jakość video.

 źródło: www.wideorejestratory24.info


Automatyczny anioł stróż. Te systemy zmniejszają ryzyko wypadku

Jako jedną z najważniejszych zalet autonomicznych samochodów, prowadzonych przez automaty, wymienia się bezpieczeństwo – komputer nie popełni ludzkich błędów, nie podejmie ryzykownych zachowań na jezdni, nie zaśnie za kierownicą. Jednak choć takie pojazdy są wciąż jeszcze na etapie prób, już teraz seryjne auta wyposażane są w szereg automatycznych systemów, pomagających zmniejszyć ryzyko wypadku.Fot. materiały prasowe

Pierwszy eksperymentalny system ułatwiający uniknięcie zderzenia zaprezentowano już w roku 1995. Był to radarowy czujnik opracowany w kalifornijskich laboratoriach Hughesa, który zainstalowano w Lexusie SC 400. W razie wykrycia zbliżania się do przeszkody grożącej kolizją, urządzenie ostrzegało kierowcę sygnałami świetlnymi, dźwiękowymi i wibracjami kierownicy. Pierwszym seryjnym samochodem, oferującym to rozwiązanie stał się w 2003 roku Lexus LS 430.

Automat zahamuje

Dokładnie na tej samej zasadzie działa jedna z funkcji systemu Toyota Safety Sense (TSS), będącego standardowym wyposażeniem np. Toyoty Prius. To jednak nie wszystko – Pre Collision System, wchodzący w skład TSS, nie ogranicza się do ostrzegania. Jeśli kierowca rozpoczyna hamowanie, jednak robi to zbyt delikatnie (a to, jak wynika z badań, zdarza się nierzadko), PCS wspomaga siłę hamowania, a przy braku reakcji kierowcy inicjuje hamowanie awaryjne.Jak wykazują badania przeprowadzone przez amerykański Insurance Institute for Highway Safety w oparciu o statystyki policji, funkcja automatycznego hamowania awaryjnego zmniejsza prawdopodobieństwo uderzenia w tył poprzedzającego pojazdu o 39 procent.

 Na sen

Częstą przyczyną wypadków jest nieświadome zjechanie z pasa ruchu w wyniku nieuwagi bądź zaśnięcia kierowcy. Przeciwdziała temu będąca elementem Toyota Safety Sense funkcja LDA (Lane Departure Alert). Za pomocą kamery, umieszczonej w pobliżu lusterka za przednią szybą, system obserwuje jezdnię i jeśli samochód bez włączonego kierunkowskazu najeżdża na linię krawędziową pasa, informuje o tym kierowcę sygnałem dźwiękowym, świetlnym i drganiami kierownicy. Jeśli auto jest wyposażone w elektryczne wspomaganie kierownicy, bogatsza wersja tego rozwiązania zwana LKA (Lane Keeping Assist), jest w stanie samoczynnie korygować tor jazdy, nie dopuszczając do niezamierzonego opuszczenia pasa ruchu. Jeśli system wykryje niestabilność toru jazdy, mogącą świadczyć o zmęczeniu kierowcy, funkcja SWS (Sway Warning System) ostrzega go o zagrożeniu i sugeruje odpoczynek, wyświetlając symbol filiżanki kawy.

Niech się stanie jasność

Kamera wykorzystywana jest również przez kolejną funkcję poprawiającą bezpieczeństwo – automatyczne światła drogowe AHB (Automatic High Beam). W razie wykrycia świateł pojazdów znajdujących się przed samochodem samoczynnie przełącza ona światła drogowe na światła mijania, zapobiegając oślepianiu innych kierowców, a potem znów automatycznie włącza światła drogowe, zapewniając lepszą widoczność. Rozwinięciem tej funkcji są adaptacyjne światła drogowe, które samoczynnie dostosowują zasięg światła do sytuacji na drodze.

Bezpieczniej po autostradzie

Pracujący na falach milimetrowych radar umożliwia także realizację kolejnej funkcji zwiększającej aktywne bezpieczeństwo jazdy, którą jest aktywny tempomat DRCC (Dynamic Radar Cruise Control). Za pomocą radaru i kamery mierzy on prędkość poprzedzających pojazdów oraz odległość od nich, automatycznie dostosowując prędkość samochodu do sytuacji i umożliwiając zachowanie właściwych odstępów.

Ciągły rozwój

Powyższe funkcje wchodzą też w skład udoskonalonego pakietu Lexus Safety System +. Został on po raz pierwszy wprowadzony w czwartej generacji luksusowego crossovera Lexus RX, a w roku bieżącym ma już być obecny we wszystkich modelach tej marki. Najnowsza wersja pakietu, obecna w przedstawionym niedawno Lexusie LS, umożliwia również samoczynne omijanie pieszych, jeśli jest to możliwe bez opuszczania pasa ruchu.

Ocalić życie

Według europejskich badań z 2012 roku, gdyby wszystkie samochody poruszające się po drogach wyposażone były w samą tylko funkcję automatycznego hamowania, zmniejszyłoby to liczbę wypadków drogowych o 27 procent i pozwoliło ocalić życie nawet 8000 osób rocznie. Dlatego od listopada 2015 roku w system ten muszą być wyposażone wszystkie nowe samochody użytkowe. Choć nie ma jeszcze takiego obowiązku w stosunku do aut osobowych, to zaawansowane systemy bezpieczeństwa czynnego są obecne w coraz większej liczbie modeli.

źródło: www.motofakty.pl


Polisa OC.Pierwsze ubezpieczenia, których wysokość zależy od stylu jazdy!

Kierowca nie przekracza dozwolonej prędkości, nie przyspiesza i nie hamuje zbyt gwałtownie? Ma szansę na tańsze OC. Taką ofertę wprowadziły właśnie na rynek Ergo Hestia i właściciel aplikacji Yanosik, popularnego ostrzegacza przeznaczonego na smartfony.

Fot. Archiwum

O pojawieniu się polis ubezpieczeniowych, których wysokość zależeć ma od stylu jazdy, mówiło się głośno od 2015 r. Jako pierwsze taką ofertę miały przygotować Link4 we współpracy z NaviExpert. W grudniu, o czym pisaliśmy tutaj, Link4 informowało, że zniżki w OC dla kierowców przestrzegających przepisów sięgną 30 proc., a rozwiązanie będzie miało premierę na początku 2017 r. Ergo Hestia i właściciel marki Yanosik, firma Neptis, dały konkurencji prztyczka w nos. Na naszym rynku debiutuje właśnie marka YU!

To propozycja dla zmotoryzowanych jeżdżących bezpiecznie i odpowiedzialnie. Klientom powodującym mniej ryzykowanych sytuacji na drodze proponowane będą niższe ceny obowiązkowej polisy komunikacyjnej. Ocena stylu jazdy bazować ma na danych z aplikacji Yanosik (głównie wskazań dotyczących prędkości i jej przestrzegania). Aby otrzymać ofertę polisy YU! nie trzeba instalować w samochodzie żadnych dodatkowych urządzeń. Wystarczy pokonać kilkaset kilometrów z włączonym Yanosikiem. Ubezpieczenie będzie oferowane bezpośrednio i tylko na urządzeniach mobilnych, co dodatkowo obniża koszty i umożliwia oferowanie konkurencyjnej w stosunku do rynku ceny. Większość klientów, aby skorzystać z oferty, będzie musiało ją po prostu zaakceptować i opłacić online.

– Kierowcy zostaną zaproszeni do zakupu ubezpieczenia na podstawie danych dotyczących dynamiki jazdy, liczby kilometrów i miejsc, w jakich się poruszają – wyjaśnia Witold Jaworski, współtwórca marki YU!. – Na bazie analizy informacji uzyskiwanych z aplikacji Yanosik jesteśmy w stanie stworzyć profil stylu jazdy, który decyduje o bezpieczeństwie na drogach. Oferta będzie miała charakter wyłącznie „pozytywny” i będzie skierowana bezpośrednio do wybranych klientów. Oczywiście ofertę otrzymają tylko ci, którzy zgodzą się na przetwarzanie danych, ale wykorzystywać będziemy tylko zagregowane statystyki, a dane kierowców mniej ostrożnych nigdzie nie będą wykorzystywane. Będziemy tylko nagradzać. Nowością jest odwrócenie ról – to nie klient będzie pytał o ubezpieczenie, tylko my będziemy kierować ofertę do tych, którzy ze względu na odpowiedzialną postawę za kierownicą powinni mieć szansę na niższą cenę polisy – dodaje Witold Jaworski.

Oferta YU! jest skierowana do właścicieli prywatnych samochodów osobowych. Na tym etapie nie ma w planach ubezpieczania pojazdów firmowych. Niemniej ich kierowcy mogą zbudować swój indywidualny profil jeżdżąc służbowym autem i skorzystać z oferty YU! przy ubezpieczeniu własnego samochodu.

Chcemy uświadomić kierowcom jaki jest ich styl jazdy i czy sprzyja bezpieczeństwu na drodze. Dodatkowo nadal będziemy informować naszych użytkowników o zagrożeniach, takich jak na przykład trudne warunki pogodowe lub większa liczba niebezpiecznych zdarzeń. Dzięki temu drogi staną się bezpieczniejsze, a ostrożni kierowcy skorzystają na tańszym ubezpieczeniu – zapowiada Adam Tychmanowicz, prezes firmy Neptis, będącej właścicielem marki Yanosik i współtwórca YU!.

Dla pierwszych klientów ubezpieczyciel przewidział prezent w postaci dodatkowego urządzenia – YU!track. Umieszczone w samochodzie będzie umożliwiało jego szybkie odnalezienie w przypadku, na przykład, kradzieży. Urządzenie to bazuje na technologii beaconowej i będzie lokalizowane przez telefony osób znajdujących się w okolicy. Za ten uproszczony system lokalizacyjny odpowiada firma Notinote. Ubezpieczenia YU! będą początkowo oferowane przez spółkę Neptis – właściciela Yanosika, a w następnym kroku przez wyspecjalizowany podmiot – NIO.

Czy ubezpieczenia bazujące na stylu jazdy mają szansę zainteresować kierowców? Z badań przeprowadzonych przez Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny wynika, że blisko 40 proc. zmotoryzowanych w Polsce jest skłonnych zamontować w swoim aucie – w zamian za obniżenie ceny OC – urządzenie pozwalające ubezpieczycielowi na śledzenie ich stylu jazdy. Najbardziej otwarci są młodzi kierowcy – studenci i single mieszkający z rodzicami (68 proc.), a najmniej osoby starsze i członkowie rodzin z małymi dziećmi (32 proc.).

żródło: www.motofakty.pl


Recenzja rejestratora jazdy YI Smart Camera

Yi Smart Dash Camera to pierwszy rejestrator jazdy firmowany przez Xiaoyi – markę, która stoi także za popularną kamerką sportową Yi Action Cam (znaną także jako Xiaomi Yi). Kamera samochodowa Yi wkracza na rynek z dość mocnym uderzeniem, bowiem w jej wnętrzu drzemią całkiem fajne podzespoły, które w efekcie generują solidnej jakości obraz video. Zobaczcie wideorecenzję tego modelu, a także bezpośrednie porównanie z konkurencyjnymi kamerkami.

Podstawowe cechy Yi Smart Dash Camera

  • Chipset dedykowany „A12-60″ (rebrandowany układ Novatek NTK96663)
  • Sensor optyczny Aptina AR0230 1/2.7″ CMOS 2Mpix
  • Max natywna rozdzielczość Full HD 1080p60 (jest także tryb 1296p30, ale interpolowany)
  • Obiektyw F/1.8 z kątem widzenia 165 stopni
  • Wbudowany odbiornik WiFi
  • Dedykowana aplikacja Yi Dashcam (Android, iOS)
  • Wbudowany G-Sensor z buforem zdarzeń
  • Kompresja H.264, bitrate ok. 20 Mbps
  • Wyświetlacz TFT LCD 2.7″ 960x240px
  • Obsługa kart pamięci do 64GB

Biorąc pod uwagę znany i lubiany tandem chipset+sensor, ale w nowej generacji (NTK96663+AR0230), „sucha” specyfikacja wygląda bardzo sensownie i zapowiada niezłe efekty. Zwracam także uwagę na wbudowany odbiornik WiFi, który w segmencie rejestratorów w cenie ok. 400 zł praktycznie nie występuje (w zasadzie w ogóle rzadko można spotkać WiFi w rejestratorach jazdy), a dedykowana kamerze aplikacja sprawia bardzo pozytywne wrażenie i korzystanie z niej nie powoduje wypadania włosów na tle nerwowym. Stąd też przydomek „Smart” w nazwie, bowiem dzięki dobrze opracowanej aplikacji, obsługa kamery może przebiegać całkowicie bezprzewodowo z poziomu smartfona.

Recenzja Yi Smart Dash Camera

Zapraszam zatem do obejrzenia wideorecenzji kamerki Yi Smart Dash Camera. Trwa ona ok. 20 minut i omawia najważniejsze aspekty urządzenia.

Link do recenzji:
https://www.youtube.com/watch?v=p8hqVVBmiYg

Testowe nagrania video z kamerki

Playlista YouTube z nagraniami testowymi zarejestrowanymi kamerą Yi Smart Dash Camera:
https://www.youtube.com/playlist?list=PLWb1jIrvNpnYh16uC7twxpmFMfdlgpm0x

Surowe pliki video do pobrania:
1080p60-slonecznie.mp4 (170 MB)
1080p30-noc.mp4 (269 MB)
1080p60-dzien.mp4 (152 MB)
1080p60-noc.mp4 (115 MB)

Porównanie Yi z konkurencją

Zapraszam także do obejrzenia krótkiego road testu, który ilustruje różnice w jakości nagrywania video czterech konkurencyjnych kamer z segmentu cenowego do ok. 400-500 zł, a konkretnie: 

  • G1WH (NTK96650 + AR0330) – cena 239 zł
  • G90C GPS (A7LA70 + OV4689) – cena 399 zł
  • Yi Smart Dash Camera (NTK96663 + AR0230) – cena 399 zł
  • Anytek A3 (NTK96655 + IMX322) – cena 449 zł

Link do testu:
https://www.youtube.com/watch?v=G7p5sSOb-fU

Oczywiście należy wziąć poprawkę na dodatkową kompresję stratną stosowaną przez YouTube, niemniej porównanie powinno dać z grubsza ogląd na to jak kamerki radzą sobie w różnych warunkach.

Dodam jeszcze, że zgodnie z informacjami płynącymi z forum Autowrzuta, wydajność matrycy AR0230 wykorzystanej w kamerce Yi pozwala na wdrożenie trybu HDR, który powinien dodatkowo podciągnąć jakość nagrań zwłaszcza w trudnych warunkach oświetleniowych (pod słońce, noc itp.), aczkolwiek w bieżącym firmware opcji HDR jeszcze nie było. Należy zatem oczekiwać, że pełnoprawny HDR pojawi się w którejś z kolejnych aktualizacji firmware dla tego modelu.

UPDATE
Zobacz także fantastyczne porównanie Yi Dash Camera z Anytek A3 oraz Vico-Opia 2 opublikowane na zaprzyjaźnionym kanale TVPizdys:

Podsumowanie

Podsumowanie recenzji zobaczycie w filmie, więc tutaj krótko: Yi Dash Camera jest ciekawą i bardzo dobrą jakościowo kamerą samochodową w bardzo rozsądnej cenie. Wydajne komponenty, wysoka jakość obrazu w dzień i w nocy oraz bardzo dobrze dopracowana i wygodna aplikacja Yi Dashcam to jej najważniejsze zalety. Zaskakuje nieco tryb detekcji ruchu, choć w mojej opinii tryb ten raczej rzadko bywa przydatny bez dedykowanego, zautomatyzowanego trybu parkingowego. Inna rzecz, że kamera jest rozwojowa i należy oczekiwać, że kolejne wersje firmware przyniosą ciekawe nowości.
żródło: www.wideorejestratory24.info/


Praktyczny test trybu parkingowego w kamerach VICO-MARCUS

Jakiś czas temu zachwalałem na łamach niniejszego bloga zaawansowany tryb parkingowy, który został wprowadzony w aktualizacjach firmware przez firmę Vicovation do rejestratorów jazdy z serii Vico-Marcus (modele 2, 4 i 5). Nie mogłem się jednak spodziewać, że uda mi się praktycznie przetestować działanie tego trybu i zarejestrować stłuczkę parkingową na własnym samochodzie.

Jakiś czas temu zachwalałem na łamach niniejszego bloga zaawansowany tryb parkingowy, który został wprowadzony w aktualizacjach firmware przez firmę Vicovation do rejestratorów jazdy z serii Vico-Marcus (modele 2, 4 i 5). Nie mogłem się jednak spodziewać, że uda mi się praktycznie przetestować działanie tego trybu i zarejestrować stłuczkę parkingową na własnym samochodzie.

Poniższe nagranie zostało zarejestrowane kamerą Vico-Marcus 4 pracującą w trybie parkingowym podczas postoju na parkingu przy budynku, w którym pracuję.

W tym akurat przypadku sprawca wykazał się uczciwością i sprawa zakończyła się bez zbędnego stresu, niemniej gdyby było inaczej, a kierowca uciekł z miejsca zdarzenia, nagranie z pewnością bardzo pomogłoby ustalić sprawcę zdarzenia, a co za tym idzie pociągnąć go do odpowiedzialności za wyrządzoną szkodę.

Więcej o funkcjonalności parkingowej w kamerach marki Vicovation poczytacie w artykule opublikowanym w styczniu, zapraszam:
żródło:www.wideorejestratory24.info/


Obywatelskie zatrzymania aut. „Nie pozwolę na to, żeby jakiś pijany kierowca zrobił krzywdę”

 Co to jest zatrzymanie obywatelskie doskonale wie Marek Durdyn z Gliwic. Już cztery razy zatrzymywał bowiem pijanych kierowców i oddawał ich w ręce policji. – Tak robiłem, robię i będę reagował. Nie pozwolę na to żeby jakiś pijany kierowca zrobił krzywdę mojemu bliskiemu, komukolwiek z otoczenia – mówi. Jak wskazuje nadkom. Marek Słomski z KMP w Gliwicach, takich działań jest coraz więcej. – Na Śląsku prowadzimy akcję „Nie reagujesz-akceptujesz!” i zachęcamy osoby, które widzą, że ktoś dopuszcza się przestępstwa, aby reagować – dodaje. Materiał z programu „Raport” w TVN Turbo.
Obywatelskie zatrzymania pijanych kierowców. "Nie pozwolę żeby zrobił krzywdę"

źródło: www.tvn24bis.pl

Zmiany w przepisach. Będzie kolejne zaostrzenie kar dla kierowców.

Ministerstwo Sprawiedliwości chce zaostrzyć kary dla kierowców, a przygotowane propozycje popiera rząd. Jakich zmian mogą spodziewać się kierowcy?Jak zakłada nowelizacja m.in. kodeksów karnego i wykroczeń, mają zostać podwyższone kary za spowodowanie wypadku w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, którego następstwem jest śmierć innej osoby lub jej ciężki uszczerbek na zdrowiu. Obecnie kara za to wynosi od 9 miesięcy do 8 lat więzienia. Dolna granica zagrożenia karą miałaby zostać podniesiona do 2 lat więzienia. Wyrok nie będzie mógł być wydany w zawieszeniu.

Fot. Mariusz Kapała

Jeśli kierowca na podstawie decyzji administracyjnej straci prawo jazdy np. na okres trzech miesięcy za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym o ponad 50 km/h, a mimo to dalej prowadziłby pojazdy i w tym czasie został zatrzymany do kontroli, mógłby zostać orzeczony wobec niego sądowy zakaz prowadzenia pojazdów, nawet na kilka lat.

Kiedy przedawnią się wykroczenia?

Zmiany w prawie mają wprowadzić wydłużenie terminu przedawnienia wykroczeń. Wszystko po to, aby karalność czynów nie przedawniła się zbyt szybko. Obecnie zgodnie z art. 45 par. 1 kw., karalność takich czynów ustaje jeżeli od czasu jego popełnienia upłynął rok. Jeśli jednak podczas tego roku policja, straż miejska albo inspekcja transportu drogowego rozpoczną postępowanie, wówczas termin przedawnienia wydłuża się o kolejny rok (od momentu popełnienia czynu a nie wszczęcia postępowania).

Tym samym im później wszczęto postępowanie, tym mniejsza szansa na przeprowadzenie postępowania i prawomocne zakończenie procesu przed przedawnieniem. Jeśli w pierwszej instancji osoba zostanie skazana, ale złoży apelację, to jeśli przed rozpatrzeniem tej apelacji upłynie termin przedawnienia, sąd i tak będzie musiał uchylić wyrok skazujący i umorzyć postępowanie nawet gdyby skazany wycofał apelację.

Prawo ma zmienić się tak, aby organy miał więcej czasu na skuteczne wymierzenie sprawiedliwości osobom popełniającym wykroczenia drogowe. Często są to sprawy skomplikowane, a czas postępowania wydłuża powoływanie biegłych. W myśl nowych przepisów, czyny w sprawach w których wszczęto postępowanie będą się przedawniać dopiero po trzech latach od momentu złamania prawa. Służby nadal będą miały rok na zainicjowanie postępowania. Jeśli w tym czasie tego nie dokonają, kierowca nie będzie mógł zostać pociągnięty do odpowiedzialności.

Ucieczka przed policją

Obecnie ucieczka przed policją czy inna służbą posiadającą uprawnienia do kontroli ruchu drogowego, jeśli nie naraża konkretnej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, nie kończy się wypadkiem, ani nie powoduje bezpośredniego zagrożenia katastrofą, traktowana jest jak wykroczenie. Grozi za nie grzywna do 5 tys. zł lub kara aresztu do 30 dni.Projekt zmian zakłada karę do 5 lat pozbawienia wolności za niedostosowanie się do polecenia zatrzymania pojazdu przez funkcjonariusza uprawnionego do kontroli ruchu drogowego wydawanego przy użyciu sygnałów dźwiękowych i świetlnych.

Nowe przepisy mają wejść w życie po 14 dniach od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw. Dokładna data obecnie nie jest znana.

źródło :www.motofakty.pl

Czy za granicą można używać kamerek?

W Niemczech – można okazjonalnie nagrywać dla celów prywatnych, ale publikowanie bez zgody widocznych na nagraniu osób jest nielegalne. Kamery monitoringu powinny być oznakowane. Niemieckie sądy nie mają jednolitego stanowiska co do wartości dowodowej takich filmów w postępowaniach sądowych. Zdarzały się zarówno postanowienia o wykorzystaniu nagrań, jak i przypadki odmów oraz ukarania autorów filmów. Niemiecki urząd zajmujący się ochroną danych ostrzega, że w określonych przypadkach wykonywanie i używanie nielegalnych nagrań może być ukarane grzywną w wysokości do 300 000 euro!

Kamera w aucie

Słowacja – Nie wolno używać kamer samochodowych. Przepisy zabraniają umieszczania czegokolwiek na szybie auta w polu widzenia kierowcy.

Na Węgrzech – jeśli nagranie jest publikowane bez zgody widocznych na nim osób, twarze i numery rejestracyjne nie mogą być czytelne. Nagrania źródłowe bez zatartych szczegółów mogą być przechowywane co najwyżej przez 5 dni roboczych. Wyjątek od tej reguły przewidziano dla filmów używanych w celach dowodowych, np. w postępowaniu sądowym.

W Austrii – filmowanie jest bardzo ryzykowne. Nawet w przypadku filmów dokumentujących cudze wykroczenia autorzy muszą się liczyć z surowymi karami, ponieważ do ścigania osób łamiących prawo są powołane jedynie odpowiednie służby. Kamerę z auta lepiej więc zdemontować!

Naszym zdaniem

Skoro mogę nagrywać innych, to przecież oni mogą nagrywać również mnie! Do takiego wniosku dochodzi wielu użytkowników samochodowych rejestratorów i to właśnie skłania ich do ostrożniejszej jazdy. Zresztą przecież sami też dokumentują swoje ewentualne wykroczenia.Czy warto zainwestować w kamerkę? Są poważne argumenty, które za tym przemawiają. Nawet jeśli nie chcemy bawić się w policjantów i ścigać sprawców wykroczeń, to nagranie z własnej kamery może stanowić dowód potwierdzający naszą niewinność, jeśli zostaniemy pomówieni o złamanie przepisów czy spowodowanie kolizi.

żródło: www.auto-swiat.pl


Tanie kamerki się nie przydadzą!!

Najtańsze kamery, kosztujące po kilkadziesiąt złotych, pozwalają na nagrywanie filmów nadających się najwyżej do pokazania znajomym. Choć w większości przypadków sprzedawcy takiego sprzętu twierdzą, że nagrywa on obraz w jakości HD lub nawet Full HD, to w rzeczywistości rozdzielczość jest tak słaba, że np. nie sposób odczytać numerów rejestracyjnych mijanych aut czy rozpoznać twarzy nagranych osób. Niekiedy w warunkach dobrego oświetlenia jakość obrazu jest jeszcze akceptowalna, za to na nagraniach wykonanych w deszczu lub po zmroku widać tylko rozmazane plamy.

Tanie kamerki się nie przydadzą!

Za 200-300 zł można kupić urządzenia, z których nagrania są rzeczywiście czytelne, choć i w tej kategorii cenowej zdarzają się kamery niespełniające nawet minimalnych wymagań co do jakości obrazu. Szczególnie od czasu wprowadzenia nowych przepisów pozwalających policjantom na zatrzymywanie praw jazdy za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym coraz większą popularnością cieszą się też rejestratory ze zintegrowanymi modułami GPS.Można je kupić już za ok. 400 zł, a poza obrazem rejestrują również przebieg trasy oraz prędkość auta. Nagranie z takiej kamery, mimo że nie ma ona tzw. zatwierdzenia typu czy legalizacji ani żadnych innych dokumentów pozwalających uznać ją za sprzęt do wykonywania pomiarów prędkości, może być przydatnym argumentem w rozmowie z policjantem lub podczas sprawy przed sądem.Zawsze to lepsze niż samo słowo obwinionego kierowcy przeciwko zeznaniom policjanta posługującego się oficjalnie zalegalizowanym sprzętem. Wybór właściwej kamery do samochodu nie jest wcale łatwy.

Warto poszukać rejestratora, który zapewnia dobrą jakość obrazu (pomocne mogą być np. recenzje internetowe i zamieszczane w sieci filmy z konkretnych urządzeń), wyposażonego w GPS, a przy tym możliwie niepozornego. To ostatnie ma znaczenie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, wiele kamer ma duże obudowy z błyszczącymi elementami, które widać z daleka – strach zostawić samochód z takim sprzętem na parkingu.

Po drugie, w wielu sytuacjach wcale nie jest dobrze, jeśli inni uczestnicy zdarzenia wiedzą, że są nagrywani (np. policjant domagający się łapówki czy uczestnik kolizji, w której to my ewidentnie jesteśmy winni). Niestety, te najbardziej dyskretne rejestratory nie mają wbudowanych wyświetlaczy, nie można więc w razie potrzeby, np. na miejscu, pokazać zainteresowanym filmu lub przed przekazaniem go policjantowi sprawdzić, co się dokładnie nagrało.

żródło: www.auto-swiat.pl


Kamerka w każdym aucie – co można zrobić z nagraniem?

Polacy masowo montują w autach kamerki i coraz częściej przesyłają policji nagrane nimi filmy dokumentujące wykroczenia innych kierowców. Skąd bierze się popularność tego sprzętu? Co policjanci robią z nagraniami? Moda na donoszenie ?Są małe, szybkie w montażu i tanie. Koszt najtańszych urządzeń to około 70 złotych. Droższe, kosztujące 400-600 zł, zapewniają świetną jakość obrazu i rejestrują też prędkość jazdy. Wideorejestratory robią w Polsce zawrotną karierę
Kamerka w każdym aucie - co można zrobić z nagraniem?Nikt nie potrafi powiedzieć, ile takich urządzeń jest zamontowanych w autach, ale z pewnością są ich dziesiątki tysięcy. Służą najczęściej do rejestrowania zachowań innych kierowców. Niektóre z tych nagrań trafiają w ręce policji.Kilka lat temu w internecie zaczęły pojawiać się filmiki dokumentujące wypadki czy też brawurę na drogach. Najwięcej nagrań publikowali kierowcy z Rosji. Mówiło się, że tam prawo nie działa normalnie, więc każdy powinien mieć rejestrator, bo bez niego w oczach milicji szybko z ofiary może stać się sprawcą wypadku lub kolizji.Setki takich filmów publikowanych, złożonych w rozmaite kompilacje, można znaleźć w sieci. Czy zatem ten zwyczaj przyszedł do nas z Rosji? Być może, ale pewne jest to, że trafił na podatny grunt. Według powszechnej opinii polscy kierowcy jeżdżą bardziej brawurowo i agresywniej niż inni w Europie. W dodatku często publikują swoje niechlubne wyczyny w internecie.Jak wyjaśnia Marek Konkolewski, ekspert w dziedzinie ruchu drogowego z Komendy Głównej Policji, trzeba było coś z tym zrobić i znaleziono sposób. Policja zaproponowała kierowcom mającym dosyć drogowego balansowania na granicy życia i śmierci, żeby pomogli nam w walce z drogowymi piratami.
Proszę zauważyć, że jeszcze pięć czy sześć lat temu rejestrowano różnego rodzaju naruszenia przepisów prawa, ale te filmiki najczęściej pojawiały się w sieci, żeby wzbudzić sensację. Chodziło o popularność, żeby miały jak największą liczbę odsłon, w wirtualnej przestrzeni nie zwracano uwagi na aspekt wychowawczy związany z bezpieczeństwem. Nie chodziło o to, żeby sprawca będący bohaterem filmiku poniósł odpowiedzialność.W tej chwili świadomość prawna jest na znacznie wyższym poziomie i coraz częściej ludzie zaczynają współpracować z policją. Nie tolerują chamskich, agresywnych, bezprawnych zachowań na drogach i te filmiki nie są już nagrywane tylko po to, żeby umieszczać je w sieci. Teraz z tych filmików robi się użytek po to, żeby z ulic eliminować tych, którzy już dawno powinni stracić prawo jazdy. Stan bezpieczeństwa na polskich drogach pomimo tego, że z roku na rok ulega poprawie, nie jest do końca zadowalający.Do wizji „zero wypadków” jest nam naprawdę bardzo, bardzo daleko. Obawiamy się tych, którzy są na bakier z prawem. No i wreszcie społeczeństwo mówi stanowczo: NIE piratom drogowym, a my, wychodząc naprzeciw nowym zdobyczom techniki i coraz większej dostępności urządzeń rejestrujących, zaproponowaliśmy współpracę.Po co macie umieszczać filmiki w sieci, po co ludzie, którzy nie zasługują na miano bohatera, dalej mają jeździć po polskich drogach? Prześlijcie taki materiał nam, a my z tego zrobimy użytek. Ustalimy, kto jest sprawcą tego wykroczenia i poniesie on zasłużoną karę.Policja w każdej komendzie wojewódzkiej uruchomiła skrzynkę poczty elektronicznej, na którą można nadsyłać odpowiednio opisane filmiki dokumentujące naruszenie przepisów przez innych uczestników ruchu drogowego.Filmów napływa ogromna liczba. Komenda Główna Policji nie dysponuje danymi z całej Polski, ponieważ nie prowadzi takich statystyk. Jeśli jednak przyjmiemy, że tylko w Małopolsce w 2014 roku było 300 filmów, a w roku 2015 nadesłano ich już około tysiąca, to wyraźnie widać, jak ogromny jest to wzrost. Zakładając, że podobnie jest w innych województwach, można przyjąć, że mówimy o 15-20 tysiącach filmów rocznie.Podkomisarz Joanna Biel-Radwańska z małopolskiej policji podaje, że około 2/3 kierowców nagranych na filmach jest karanych mandatami lub ich sprawy kieruje się do sądów. Podobne wyniki uzyskuje się w całej Polsce, bo i powody odrzucenia nagrania są takie same. To najczęściej słaba jakość materiału lub brak opisu albo ważnych jego elementów, takich jak informacje o czasie i miejscu zdarzenia. Wygląda jednak na to, że użytkownicy kamerek są zdyscyplinowani i czytają ze zrozumieniem wskazówki dotyczące filmów, podane na policyjnych stronach – tylko 1/3 nagrań nie spełnia wymaganych standardów.

Marek Konkolewski opowiada, że na filmach najczęściej widać: nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu, przejechanie na czerwonym świetle, wyprzedzanie niezgodnie z przepisami, zajeżdżanie drogi, nagłe gwałtowne hamowanie utrudniające komuś ruch czy też agresywne manewry, kiedy ktoś próbuje innym wymierzyć sprawiedliwość. Są też sytuacje świadczące o aroganckim i prostackim zachowaniu.Jeżeli ktoś jedzie i przekroczy prędkość o 5 km/h, jeśli ktoś w dzień zapomni włączyć świateł mijania, a włączy światła pozycyjne, ktoś skręca w prawo i  zapomni włączyć prawego kierunkowskazu, a nie stwarza przy tym żadnego zagrożenia, to z prawnego punktu widzenia jest to wykroczenie, ale społeczna szkodliwość czynu jest znikoma. Nie o takie przypadki nam chodzi, nie chodzi o to, żeby nagrywać wszystkich i wszystko. Zależy nam, żeby nagrania dotyczyły naruszenia przepisów prawa, które doprowadziły do rzeczywistego zagrożenia bezpieczeństwa na drodze – twierdzi Konkolewski.

Czy filmy od kierowców to spoób na podniesienie statystyk?

To oczywiście tylko teoria, praktyka jest taka, że funkcjonariusze reagują też w błahych przypadkach, nawet jeśli nie doszło do faktycznego zagrożenia bezpieczeństwa. Zastrzegający sobie anonimowość funkcjonariusz drogówki wyjaśnia nam, że tak się dzieje, bo policjanci są rozliczani z mandatów.W niektórych komendach liczba wystawionych mandatów staje się kryterium oceny naszej pracy. A tu proszę, wynik sam wpada w ręce. Nie trzeba nawet wychodzić na dwór.O ile jednak funkcjonariusze chętnie korzystają z filmów, na których udokumentowano wykroczenia zwykłych kierowców, o tyle amatorskie nagrania dokumentujące szokujące niekiedy wyczyny samych policjantów są przez nich przyjmowane z reguły z mniejszym entuzjazmem. Trzeba jednak przyznać, że w tej dziedzinie widać pewną poprawę – zdarzają się przypadki zarówno zachowań graniczących z szykanowaniem autorów takich nagrań, jak i przykładnego ukarania sprawców wykroczeń.Nadal większość takich materiałów jest anonimowo publikowana w sieci. W praktyce… policjanci wiedzą lepiej niż zwykły kierowca, jak się wymigać od mandatu. Niewiele trzeba, żeby nagrywającego zmusić do osobistego złożenia zeznań w komendzie i sądzie – po serii odwiedzin w komisariacie i na rozprawach nagrywający zastanowi się w przyszłości dwa razy, zanim doniesie na policjanta czy innego kierowcę.

Moda na donoszenie

Jak na użytkowników kamerek samochodowych reagują inni użytkownicy dróg? Zdania są podzielone – w polskim społeczeństwie wciąż dość powszechna jest opinia, że informowanie policji o wykroczeniach innych kierowców to coś niestosownego, a wręcz zwykłe donosicielstwo.To jednak się zmienia. Wielu kierowców traktuje to jako obywatelski obowiązek, formę działania na rzecz wspólnego bezpieczeństwa. Przede wszystkim jednak sama świadomość, że poza radiowozami policji po drogach poruszają się tysiące aut potencjalnie wyposażonych w sprzęt rejestrujący, działa na kierowców dyscyplinująco. Najbardziej zresztą na tych, którzy sami z kamerek korzystają.

Dlaczego Kierowcy montują kamerki?

Pobudki, dla których tak wielu kierowców decyduje się na rozpoczęcie jazdy z kamerą za szybą samochodu, bywają różne. Oto, co o użytkownikach takiego sprzętu uważa psycholog transportu Paulina Łopata : Z moich obserwacji wynika, że kierowców instalujących kamery w samochodach można hipotetycznie podzielić wg motywów na co najmniej 3 grupy:– kierowcy instalujący kamery na potrzeby własne. Nagrań mogą użyć po kolizji lub w sytuacji próby wymuszenia odszkodowania, gdy często jedynym dowodem zdaje się słowo przeciwko słowu innego uczestnika ruchu. W takiej sytuacji używanie wideorejestratorów wydaje się uzasadnione i pomocne;– osoby chcące przyczynić się do poprawy bezpieczeństwa. Poza używaniem wideo dla własnych potrzeb nagrania z brawurowego zachowania kierowców przekazują policji. Podkreślam – brawurowego zachowania, czyli rażących wykroczeń innych kierowców, mających realny wpływ na bezpieczeństwo pozostałych użytkowników drogi. Taki sposób pomocy policji jest wskazany i może przyczynić się do realnego wzrostu bezpieczeństwa, przez eliminowanie z dróg piratów drogowych i ich karanie, ale również przez samokontrolę, powodowaną choćby strachem przed możliwością bycia nagranym i późniejszych tego konsekwencji;– szeryfowie, czyli niespełnieni policjanci. To zazwyczaj kierowcy uważający siebie za najlepszych i najsprawniejszych, często niedowartościowani w innych sferach. Nie dostrzegają u siebie popełnianych błędów, za to chętnie widzą je u innych. Twierdzą, że pozostali uczestnicy ruchu mają za małe umiejętności i przeszkadzają im w swobodnej jeździe. Wykazują więc tendencje do nauczania innych, często w sposób karcący, np. ubliżając w celu edukacyjnym kierowcom, którzy jadą w ich mniemaniu za wolno.W ramach zemsty bądź nauki tacy kierowcy chętnie wysyłają nagrania policji, szczególnie z błahych powodów, np. nieprawidłowo zaparkowanego samochodu. Celem nie jest przyczynienie się do zwiększenia bezpieczeństwa, lecz chęć ukarania innego kierowcy i satysfakcja z tego, że pokazali swoją wyższość. Ważne jest to, żeby rozgraniczyć popełniane przez kierowców drobne błędy od poważnych wykroczeń. Takie przypadki, jak źle zaparkowane auto, niewłączenie kierunkowskazu, świateł itp., zdarzają się każdemu kierowcy, bez względu na posiadane umiejętności.Wobec takich drobnych potknięć powinniśmy być mimo wszystko tolerancyjni. W moim odczuciu nie jest wskazane wysyłanie policji filmów z takimi nagraniami. Niestety, w praktyce skrzynki w komendach są jednak zasypywane głównie takimi informacjami.

Pamiętajmy, że błąd może się przydarzyć każdemu z nas, ale jeśli jesteśmy świadkami rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa, to pomagajmy policji w łapaniu prawdziwych przestępców drogowych. Kierowcy wysyłający nagrania policji powinni mieć również świadomość tego, że stają się potencjalnymi świadkami i w razie potrzeby mogą być poproszeni przez policjantów o złożenie zeznań.

żródło: www.auto-swiat.pl