Tanie kamerki się nie przydadzą!!

Share Button

Najtańsze kamery, kosztujące po kilkadziesiąt złotych, pozwalają na nagrywanie filmów nadających się najwyżej do pokazania znajomym. Choć w większości przypadków sprzedawcy takiego sprzętu twierdzą, że nagrywa on obraz w jakości HD lub nawet Full HD, to w rzeczywistości rozdzielczość jest tak słaba, że np. nie sposób odczytać numerów rejestracyjnych mijanych aut czy rozpoznać twarzy nagranych osób. Niekiedy w warunkach dobrego oświetlenia jakość obrazu jest jeszcze akceptowalna, za to na nagraniach wykonanych w deszczu lub po zmroku widać tylko rozmazane plamy.

Tanie kamerki się nie przydadzą!

Za 200-300 zł można kupić urządzenia, z których nagrania są rzeczywiście czytelne, choć i w tej kategorii cenowej zdarzają się kamery niespełniające nawet minimalnych wymagań co do jakości obrazu. Szczególnie od czasu wprowadzenia nowych przepisów pozwalających policjantom na zatrzymywanie praw jazdy za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h w terenie zabudowanym coraz większą popularnością cieszą się też rejestratory ze zintegrowanymi modułami GPS.Można je kupić już za ok. 400 zł, a poza obrazem rejestrują również przebieg trasy oraz prędkość auta. Nagranie z takiej kamery, mimo że nie ma ona tzw. zatwierdzenia typu czy legalizacji ani żadnych innych dokumentów pozwalających uznać ją za sprzęt do wykonywania pomiarów prędkości, może być przydatnym argumentem w rozmowie z policjantem lub podczas sprawy przed sądem.Zawsze to lepsze niż samo słowo obwinionego kierowcy przeciwko zeznaniom policjanta posługującego się oficjalnie zalegalizowanym sprzętem. Wybór właściwej kamery do samochodu nie jest wcale łatwy.

Warto poszukać rejestratora, który zapewnia dobrą jakość obrazu (pomocne mogą być np. recenzje internetowe i zamieszczane w sieci filmy z konkretnych urządzeń), wyposażonego w GPS, a przy tym możliwie niepozornego. To ostatnie ma znaczenie z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze, wiele kamer ma duże obudowy z błyszczącymi elementami, które widać z daleka – strach zostawić samochód z takim sprzętem na parkingu.

Po drugie, w wielu sytuacjach wcale nie jest dobrze, jeśli inni uczestnicy zdarzenia wiedzą, że są nagrywani (np. policjant domagający się łapówki czy uczestnik kolizji, w której to my ewidentnie jesteśmy winni). Niestety, te najbardziej dyskretne rejestratory nie mają wbudowanych wyświetlaczy, nie można więc w razie potrzeby, np. na miejscu, pokazać zainteresowanym filmu lub przed przekazaniem go policjantowi sprawdzić, co się dokładnie nagrało.

żródło: www.auto-swiat.pl

Dodaj komentarz